Oliver 13.10.2014
Ojciec miał rację. To znaczy... nie było jakoś specjalnie fajnie, bo już zaczynałem dostrzegać brak przyjaciół, ale jeśli chodzi o dom, to mogłem powiedzieć, że jest naprawdę okay. Był całkowicie inny, niż poprzedni, ale za to przypominał mi nasz pierwszy, wspólny kąt. Mieszkaliśmy tam, zanim mama odeszła, a rodzice wzięli rozwód, później już nigdy jej nie widziałem. Jednak nie chcę do tego wracać, pamiętam jedynie, że ojciec bardzo cierpiał.
Całe wnętrze było mieszaniną bieli i ciemnego drewna. Mieliśmy duży, kamienny kominek i spory strych, zapowiadało się naprawdę ciekawie. Gdy wczoraj postanowiłem obejrzeć wszystkie zakamarki, nie byłem w stanie ich zliczyć, znalazłem nawet tajny schowek i kilka dziwnych narzędzi, o których nie powiedziałem ojcu.
Do rozpoczęcia zajęć miałem jakieś pół godziny, a do szkoły pół kilometra, więc spokojnie zjadłem śniadanie i wyszedłem.
Kiedy byłem już pod starym, niezbyt dużym budynkiem, dłonie zaczęły mi się pocić, a serce zatrzepotało szybciej.
Nienawidzę pierwszych dni w nowej szkole. Ci wszyscy ludzie gapiący się na mnie, a tutaj, gdzie liczba mieszkańców wynosi nieco ponad osiem tysięcy, będę jeszcze większą sensacją, niż zazwyczaj.
James 13.10.2014
-Nowy na dwunastej.- burknął Zack, marszcząc brwi.
-Mhm, i co w związku z tym, Zee?- spojrzałem na niego pytająco.
-Przeczuwam coś niedobrego.- mruknął, udając zamyślonego.
-Myślisz, że Sophie od razu rzuci mu się na szyję?- zaśmiałem się głośno, a on zatkał mi usta dłonią, którą polizałem, sprawiając, że odsunął się z niesmakiem.
-Jesteś obrzydliwy. Ble...- skrzywił się i wytarł rękę o swoje spodnie, a następnie przeczesał ułożone starannie włosy.- Ma u niej szansę?- zapytał, wzdychając ciężko, nadal gapiąc się na blondyna.
-Błagam cię, to człowiek!- prychnąłem.
Teraz to na mnie skupił wzrok, mrużąc oczy, by wyglądać groźnie.
-CO.TO.MA.DO.TEGO?- wybełkotał, podkreślając każde słowo.
-Wrzuć na luz, bracie.- klepnąłem go w plecy i ruszyłem pod salę lekcyjną.
Sophie 13.10.2014
Zaczęła się właśnie cholerna matma, chyba najnudniejszy przedmiot w szkole, a ja prawie zasypiałam na stojąco. Poprzednia noc była ciężka... (nie, nie to o czym myślisz) Polowanie przeciągnęło się o dwie godziny, a potem na dodatek dopadła mnie bezsenność.
Alexander tak jak ostrzegł wcześniej, usiadł ze mną w ławce i porządnie wkurzył tym Megan.
Już po minucie dziewczyna rzuciła we mnie zwiniętą karteczką z nabazgranym szybko:" nie rozumiem dlaczego się z nim zadajesz! wyruchałby wszystko co żywe, chociaż nwm czy bycie żywym jest jednym z kryteriów w tym przypadku -.- ". Alfa zabrał mi karteczkę i uśmiechnął się triumfalnie, a jego niebieskie oczy przybrały jaskrawy odcień.
-Racja, ale wolę żywych, więcej zabawy, wiesz...- puścił jej oczko, odrzucając kawałek papieru.
Spiorunowała mnie wzrokiem, by potem odwrócić się do tablicy, grając obrażoną.
-Czyli ruchasz wszystko, co żywe?- szepnęłam mu na ucho.
-A co, jesteś chętna?- poruszył sugestywnie brwiami. Zaśmiałam się trochę zbyt głośno i na tym zakończyliśmy temat, bo Alex nagle spochmurniał, a jego oczy stały się dziwnie matowe, jakby znajdowały się za szarą mgłą.
-W porządku?- zapytałam, kładąc dłoń na jego ramieniu. Zmarszczył czoło i ściągnął brwi, patrząc w blat ławki i nie odpowiadając na moje pytanie.- Haz?- nadal żadnej reakcji, aż nagle chłopak zerwał się ze swojego miejsca i wyszedł z klasy.
Automatycznie zerwałam się na nogi i podążyłam za nim, ignorując zdziwioną nauczycielkę i przerażonych uczniów.
-Hej! Co jest?- rzuciłam, gdy zobaczyłam go opartego o rząd szafek, na największym z korytarzy.
-Nie czujesz tego, Soph?- jęknął, łapiąc się za głowę i szarpiąc lekko za włosy.- Nie wytrzymam tego dłużej!- warknął, kopiąc w metalowe drzwiczki, tak, że pozostało na nich spore wgięcie w kształcie jego buta.
I wtedy do mnie też to dotarło, coś jakby paraliżujący zapach...? To był raczej dźwięk, albo coś jak połączenie jednego i drugiego. Miałam wrażenie, że moja czaszka pęka, uderzona czymś od środka. Skrzywiłam się, opadając na kolana.
-Cholera!- usłyszałam jeszcze wrzask Alexa i poczułam jak podnosi moje ciało, wychodząc na świeże powietrze.
Gdy otworzyłam oczy, które wcześniej nieświadomie zacisnęłam, zobaczyłam, że również James i Zack wydostali się z pomieszczeń, z tego samego powodu, co my.
-Spadamy stąd, szybko...- skrzywił się Alexander, zaciskając szczęki, by opanować ból.
Skinęliśmy głowami i szybko oddaliliśmy się od szkoły, przeklinając głośno i powoli wyzbywając dziwnego uczucia wewnątrz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz